Witam szanowne gremium.
Ponad rok czasu bezproblemowego użytkowania (aż do wczoraj - wykrakałem swoją radość na forum bezpośrednio po przywitaniu się
).
Cała noc poszła w niepamięć a ja nadal jestem w kropce chodząc lekko tyłem :/
Mianowicie TS-112 od samego początku pracował iście bezproblemowo z wewnętrznym dyskiem Seagate Barracuda LP ST32000542AS i jak to z "Sigejtami" bywa drań się uparł i zaczął się psuć (smart TS-112 wykrył 3 bad sektory, zewnętrzny skan w PC-ie potwierdził alarm z Qnapa). Komunikat o błędach dysku pojawiał się za każdym razem kiedy buszowałem w panelu administracyjnym TS-112. Nadszedł ten upragniony dzień kiedy zaplanowałem zmianę dysku - szkoda nagle tracić dane. Wybór padł na mocno polecanego WD20EZRX. Szybka checklista kompatybilności dysku z posiadanym modelem urządzenia nie przyniosła rozwiązania - brak dysku w sekcji wspieranie i niewspierane (myślę sobie pewnie co by musi za nowy model). Pierwszą czynnością jaką zrobiłem po otrzymaniu nowego magazynu to wyłączenie tego nieszczęsnego parkowania głowicy. Na tapetę wdidle3.exe /s300 i deaktywacja parkowania głowic (nie wykorzystuję spindownów - więc parkowanie głowic też idzie precz). Jak wiadomo parkowanie głowic w dyskach WD ostatnio jest głównym powodem "padliwości" dysków tej marki. OK, zatem kopiujemy dane. "Wadliwy" Sigejt do PC-ta, uruchamiam narzędzie umożliwiające mi dobranie się do danych z ext3 i po kilkudziesięciu minutach backup zrobiony. Z uwagi, że Sigejt na gwarancji oddam go do dostawcy zatem co zrobiłem? Wyczyściłem dane, które jak pisałem uprzednio skopiowałem .. na PC-ta. Już połowa sukcesu. Instalacja dysku WD w NAS bez najmniejszych problemów do czasu pierwszego uruchomienia.
Przypisany uprzednio adres IP NAS poszedł w niepamięć, z pomocą przyszedł dawno nieużywany i nieaktualizowany qnap finder, który o dziwo wykrył urządzenie z domyślnymi nastawami. Wejście w panel informuje mnie o konieczności instalacji oprogramowania firmowego (wcześniej wersja 4.0.3). Dziwnie długo się to wgrywało (blisko 50 minut włącznie z formatowaniem dysku w qnapie). Kiedy wszystko już sobie poustawiałem jak należy z pomocą przyszła kopia zapasowa spersonalizowanych ustawień. Podczas wgrywania kopii następuje pierwszy zwis systemu - TS112 nagle zniknął z otoczenia sieciowego (status urządzenia dioda mruga na czerwono czyli coś nie halo). Wszelkie próby wywołania urządzenia nie przynoszą skutku, musi wejść Reboot. Po 3 minutach ponowny dostęp do urządzenia, wczytał kopię wcześniejszych ustawień, dysk wg struktury narzuconej przez urządzenie. Zwrotne przerzucenie danych z PC-ta do NAS nie potrwało długo. Transfery na poziomie 65MB/s a w przypadku mniejszych plików dochodziły jak zawsze do 100MB/s.
Cieszyłem się ze zmiany - do wczoraj. Zachęcony przez znajomych do obejrzenia ciekawego dokumentu w postaci video, który akurat posiadam w swoich zbiorach zasiadłem do domowego playera i przeglądam sieć (wcześniej wszystko działało OK!). Pozostało jeszcze włączyć wsparcie DLNA (używam sieciowy player video jako multimedialne centum rozrywki w domku). Podczas aktywacji tej opcji TS-112 się wysypał - identycznie jak podczas wgrywania oprogramowania podczas pierwszego uruchomienia z nowym dyskiem WD20EZRX. Reboot ... znowu widzę zasoby. Uznałem to za incydentalny przypadek ... do czasu kiedy podczas kopiowania danych z NAS do komputera nagle zerwało sesję, po chwili znowu widzę zasoby NAS. Wchodzę ponownie w swoją domową sieć i urządzenie ponownie dostępne .. "Ki czort? Co się dzieje?" -pytam sam siebie. Zaaferowany nienaturalnym zachowaniem TS-112 zapomniałem całkowicie o obowiązkach i rozwiązanie problemu zostawiam na później. Po powrocie testowo sprawdzam dostępność urządzenia w sieci .. działa. Drań się sam naprawił. Znowu z chwilą kiedy "dobieram" się do zasobów tracę sesję .. urządzenie przestaje być widoczne. Nie reaguje nawet na power-off z obudowy ostatecznie odmawiając współpracy. Wyjęcie dysku WD daje zamierzony skutek, wyłączam Qnapa i wkładam dysk ponownie.
Po 3-4 próbie qnap finder informuje mnie o odnalezionym w zasobach sieciowych TS-112 ale znowu z innym IP nakazując jego pierwszą konfigurację.
Co się dzieje? Przechodzę na nowo proces konfiguracji wraz z pobraniem oprogramowania firmowego, które trwa nieskończenie długo.
Komunikat: "Zainstaluj oprogramowanie firmowe Kliknij "Start", aby pobrać najnowsze oprogramowanie firmowe i zainstalować je automatycznie.
Podczas instalacji oprogramowania firmowego wszystkie dane z napędu zostaną wyczyszczone. Pobieranie oprogramowania… 100%" .... znam już na pamięć. Sęk w tym, że 3-4h i nic się więcej nie dzieje. Dioda dysku mruga ponownie na czerwono. Pasek postępu stoi na 100% i to wszystko.
Dosyć. Wieczór i pół nocy poszło w niepamięć przez jakiś dysk (nie umęczyłem się tak od czasów słynnych kontrolerów HPT366, które nie do końca chciały współpracować z niektórymi dyskami ATA).
Nie pozostaje mi nic innego jak zwrotne włożenie dysku Sigejt. Trudno dane chyba mam jeszcze w backupie więc potem się to wszystko skopiuje.
Bad sektory będą pod stałą obserwacją. Zasięgnąłem opinii, że 3 to jeszcze nie tragedia i sam sobie niepotrzebnie narobiłem roboty. Instalacja zwrotna "Sigejta" przebiegła błyskawiczna! Zero jakichkolwiek problemów! Po max 8 minutach wgrane oprogramowanie, przeglądanie zasobów błyskawica, zero problemów z zawieszaniem się TS-112, czyli wszystko jak przed akcją "włóż Pan WD-ka"
Teraz najlepsze
Testowo wkładam nieszczęsnego WD20EZRS do PC-ta aby zobaczyć dane ... porażka! Proces kopiowania 1GB pliku to blisko 55 minut a takich danych mam na blisko 550GB
Dostęp do zasobów EXT3 koszmarnie długi, transfer kopiowania nie większy jak 3500kb/s.
Szanowni fachowcy .. wiem, że jedyną słuszną odpowiedzią na pytanie "co się stało" jest "zje...o się!" ale nie w tym rzecz.
Czy dałem ciała inwestując w ten konkretny model WD? Na chwilę obecną wkładanie tego dysku do TS-112 to zupełna porażka.
Kurde .. już mi lepiej, wyżaliłem się
Ulżyłem sobie i nabrałem sił na kolejne testy dysku. Niestety nie wygląda to różowo. Nowy WD20EZRS ma usterkę. Włożenie dysku w inne urządzenie oparte na systemie Linux powoduje takie same objawy jak w przypadku QNAP TS-112 mianowicie urządzenie nie nadaje się do użycia - zawiesza się albo nie startują wszystkie procesy (w tym przypadku video rejestrator BCS). Dysk na nowo zainicjowany w systemie Windows 7 (NTFS) i jest problem z zapisem danych pow. 350MB (opóźniony zapis nie powiódł się) i system zostaje "zamrożony" co objawia się brakiem reakcji na komendy z klawiatury.
Pytanie: trafił mi się wadliwy egzemplarz czy TS-112 mu coś nabruździł?
PS. Na starym "Sigejcie" jest bajka ... 3 bad sektory, które są od ponad 5 miesięcy chyba mu zbytnio nie przeszkadzają. Oczywiście jest ryzyko, że ta liczba się zwiększy ale do tego czasu dostanę kolejny dysk.
Ponad rok czasu bezproblemowego użytkowania (aż do wczoraj - wykrakałem swoją radość na forum bezpośrednio po przywitaniu się
Cała noc poszła w niepamięć a ja nadal jestem w kropce chodząc lekko tyłem :/
Mianowicie TS-112 od samego początku pracował iście bezproblemowo z wewnętrznym dyskiem Seagate Barracuda LP ST32000542AS i jak to z "Sigejtami" bywa drań się uparł i zaczął się psuć (smart TS-112 wykrył 3 bad sektory, zewnętrzny skan w PC-ie potwierdził alarm z Qnapa). Komunikat o błędach dysku pojawiał się za każdym razem kiedy buszowałem w panelu administracyjnym TS-112. Nadszedł ten upragniony dzień kiedy zaplanowałem zmianę dysku - szkoda nagle tracić dane. Wybór padł na mocno polecanego WD20EZRX. Szybka checklista kompatybilności dysku z posiadanym modelem urządzenia nie przyniosła rozwiązania - brak dysku w sekcji wspieranie i niewspierane (myślę sobie pewnie co by musi za nowy model). Pierwszą czynnością jaką zrobiłem po otrzymaniu nowego magazynu to wyłączenie tego nieszczęsnego parkowania głowicy. Na tapetę wdidle3.exe /s300 i deaktywacja parkowania głowic (nie wykorzystuję spindownów - więc parkowanie głowic też idzie precz). Jak wiadomo parkowanie głowic w dyskach WD ostatnio jest głównym powodem "padliwości" dysków tej marki. OK, zatem kopiujemy dane. "Wadliwy" Sigejt do PC-ta, uruchamiam narzędzie umożliwiające mi dobranie się do danych z ext3 i po kilkudziesięciu minutach backup zrobiony. Z uwagi, że Sigejt na gwarancji oddam go do dostawcy zatem co zrobiłem? Wyczyściłem dane, które jak pisałem uprzednio skopiowałem .. na PC-ta. Już połowa sukcesu. Instalacja dysku WD w NAS bez najmniejszych problemów do czasu pierwszego uruchomienia.
Przypisany uprzednio adres IP NAS poszedł w niepamięć, z pomocą przyszedł dawno nieużywany i nieaktualizowany qnap finder, który o dziwo wykrył urządzenie z domyślnymi nastawami. Wejście w panel informuje mnie o konieczności instalacji oprogramowania firmowego (wcześniej wersja 4.0.3). Dziwnie długo się to wgrywało (blisko 50 minut włącznie z formatowaniem dysku w qnapie). Kiedy wszystko już sobie poustawiałem jak należy z pomocą przyszła kopia zapasowa spersonalizowanych ustawień. Podczas wgrywania kopii następuje pierwszy zwis systemu - TS112 nagle zniknął z otoczenia sieciowego (status urządzenia dioda mruga na czerwono czyli coś nie halo). Wszelkie próby wywołania urządzenia nie przynoszą skutku, musi wejść Reboot. Po 3 minutach ponowny dostęp do urządzenia, wczytał kopię wcześniejszych ustawień, dysk wg struktury narzuconej przez urządzenie. Zwrotne przerzucenie danych z PC-ta do NAS nie potrwało długo. Transfery na poziomie 65MB/s a w przypadku mniejszych plików dochodziły jak zawsze do 100MB/s.
Cieszyłem się ze zmiany - do wczoraj. Zachęcony przez znajomych do obejrzenia ciekawego dokumentu w postaci video, który akurat posiadam w swoich zbiorach zasiadłem do domowego playera i przeglądam sieć (wcześniej wszystko działało OK!). Pozostało jeszcze włączyć wsparcie DLNA (używam sieciowy player video jako multimedialne centum rozrywki w domku). Podczas aktywacji tej opcji TS-112 się wysypał - identycznie jak podczas wgrywania oprogramowania podczas pierwszego uruchomienia z nowym dyskiem WD20EZRX. Reboot ... znowu widzę zasoby. Uznałem to za incydentalny przypadek ... do czasu kiedy podczas kopiowania danych z NAS do komputera nagle zerwało sesję, po chwili znowu widzę zasoby NAS. Wchodzę ponownie w swoją domową sieć i urządzenie ponownie dostępne .. "Ki czort? Co się dzieje?" -pytam sam siebie. Zaaferowany nienaturalnym zachowaniem TS-112 zapomniałem całkowicie o obowiązkach i rozwiązanie problemu zostawiam na później. Po powrocie testowo sprawdzam dostępność urządzenia w sieci .. działa. Drań się sam naprawił. Znowu z chwilą kiedy "dobieram" się do zasobów tracę sesję .. urządzenie przestaje być widoczne. Nie reaguje nawet na power-off z obudowy ostatecznie odmawiając współpracy. Wyjęcie dysku WD daje zamierzony skutek, wyłączam Qnapa i wkładam dysk ponownie.
Po 3-4 próbie qnap finder informuje mnie o odnalezionym w zasobach sieciowych TS-112 ale znowu z innym IP nakazując jego pierwszą konfigurację.
Co się dzieje? Przechodzę na nowo proces konfiguracji wraz z pobraniem oprogramowania firmowego, które trwa nieskończenie długo.
Komunikat: "Zainstaluj oprogramowanie firmowe Kliknij "Start", aby pobrać najnowsze oprogramowanie firmowe i zainstalować je automatycznie.
Podczas instalacji oprogramowania firmowego wszystkie dane z napędu zostaną wyczyszczone. Pobieranie oprogramowania… 100%" .... znam już na pamięć. Sęk w tym, że 3-4h i nic się więcej nie dzieje. Dioda dysku mruga ponownie na czerwono. Pasek postępu stoi na 100% i to wszystko.
Dosyć. Wieczór i pół nocy poszło w niepamięć przez jakiś dysk (nie umęczyłem się tak od czasów słynnych kontrolerów HPT366, które nie do końca chciały współpracować z niektórymi dyskami ATA).
Nie pozostaje mi nic innego jak zwrotne włożenie dysku Sigejt. Trudno dane chyba mam jeszcze w backupie więc potem się to wszystko skopiuje.
Bad sektory będą pod stałą obserwacją. Zasięgnąłem opinii, że 3 to jeszcze nie tragedia i sam sobie niepotrzebnie narobiłem roboty. Instalacja zwrotna "Sigejta" przebiegła błyskawiczna! Zero jakichkolwiek problemów! Po max 8 minutach wgrane oprogramowanie, przeglądanie zasobów błyskawica, zero problemów z zawieszaniem się TS-112, czyli wszystko jak przed akcją "włóż Pan WD-ka"
Teraz najlepsze
Szanowni fachowcy .. wiem, że jedyną słuszną odpowiedzią na pytanie "co się stało" jest "zje...o się!" ale nie w tym rzecz.
Czy dałem ciała inwestując w ten konkretny model WD? Na chwilę obecną wkładanie tego dysku do TS-112 to zupełna porażka.
Kurde .. już mi lepiej, wyżaliłem się
Pytanie: trafił mi się wadliwy egzemplarz czy TS-112 mu coś nabruździł?
PS. Na starym "Sigejcie" jest bajka ... 3 bad sektory, które są od ponad 5 miesięcy chyba mu zbytnio nie przeszkadzają. Oczywiście jest ryzyko, że ta liczba się zwiększy ale do tego czasu dostanę kolejny dysk.